publikacje IPP

Bruksela sprawdzi ZUS

DATA OPUBLIKOWANIA: 2005-12-01

Polscy przedsiębiorcy złożyli skargę na ZUS do Komisji Europejskiej. Twierdzą, że polski ubezpieczyciel utrudnia wysyłanie pracowników do krajów Unii

 

A. Krasucka Prezes IPP

W ciągu najbliższych kilku miesięcy z powodu zaostrzenia procedur ZUS pracę za granicą straci około dziesięciu tysięcy Polaków — przewiduje Anna Krasucka, prezes Izby Pracodawców Polskich

(c) PIOTR GĘSICKI

Skargę do Komisji Europejskiej wniosła Izba Pracodawców Polskich zrzeszająca firmy oraz agencje pracy tymczasowej, wysyłające Polaków do Unii.

Co się nie podoba eksporterom pracy? Nasze firmy usługowe mogą zatrudniać Polaków do zleceń, które dostają w krajach Unii - najczęściej w Niemczech. Zaletą takiego rozwiązania jest opłacanie za nich składek w polskim ZUS, a nie np. w niemieckim DVKA. Składki w krajach starej Unii są znacznie wyższe, a więc bardziej dotkliwe dla polskich firm.

W razie kontroli miejscowych władz polska firma, zatrudniająca naszych rodaków, musi mieć tzw. druk E101 - zaświadczenie z ZUS, że pracownik nie jest zatrudniany na czarno, bo jego składki opłacane są w Polsce. I tu zaczynają się problemy.

Przewidują zwolnienia

Izba Pracodawców Polskich oskarża ZUS, że ostatnio zaostrzył kryteria wydawania zaświadczeń E101. W praktyce oznacza to, że przedsiębiorcom coraz trudniej wysyłać pracowników do Unii. - Szacujemy, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy z tego powodu pracę za granicą straci ok. 10 tys. Polaków - mówi "Rz" Anna Krasucka, prezes Izby.

Pracodawcy sądzą, że ZUS ugiął się pod naciskiem państw starej Unii - głównie Niemiec, ale także Holandii i Belgii - które starają się ograniczyć u siebie działalność polskich firm usługowych. Dlatego do Komisji Europejskiej skarżą nie tylko ZUS, ale także jego niemiecki odpowiednik - DVKA.

-Stosowanie przez ZUS przepisów unijnego prawa jest nie tylko sprzeczne z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który wskazuje na konieczność znoszenia barier w transgranicznym przepływie usług - uważa Tomasz Major z kancelarii Brighton & Wood, ekspert Izby Pracodawców Polskich.

Anna Krasucka dodaje: - Taka praktyka jest także sprzeczna z polską racją stanu, nakazującą wspierać naszą przedsiębiorczość.

Ćwiartka w Polsce

ZUS wymaga np., aby firma wysyłająca pracowników za granicę 25 proc. obrotu osiągała w Polsce. Przedstawiciele Izby uważają, że to absurd. W swej skardze do Komisji Europejskiej tłumaczą, że w Niemczech stawki za pracę są dziesięć razy wyższe niż w Polsce - w ten sposób nawet spore obroty krajowe mogą być tylko kroplą w porównaniu z pieniędzmi zarabianymi za granicą.

ZUS tłumaczy, że kieruje się wytycznymi z przewodnika opracowanego przez unijną Komisję Administracyjną, która zajmuje się ubezpieczeniami społecznymi. - Tam właśnie wprowadzono wymóg prowadzenia 25 proc. działalności w kraju - mówi "Rz" Anna Siwiecka, naczelnik w Departamencie Ubezpieczeń i Składek ZUS.

Pracodawcy podkreślają jednak, że ów przewodnik to jedynie próba interpretacji unijnych przepisów, a nie obowiązujące prawo. Potwierdza to Barbara Gross z Ministerstwa Polityki Społecznej: - Przewodnik daje wskazówki, ale nie jest świętością - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Tylko na cztery lata

Pracodawcy wytykają ZUS jeszcze jedno: wprowadzenie zasady, że pracownika nie można wysłać za granicę na dłużej niż cztery lata -z tym że po każdym roku pracy musi wrócić na minimum dwa miesiące do Polski.

- A niby dlaczego pracodawca nie może wysłać pracownika na dłużej? - pyta Tomasz Major, ekspert Izby Pracodawców. Barbara Gross z Ministerstwa Polityki Społecznej rozkłada ręce: - Prawo unijne nie daje podstaw do takich ograniczeń. Nie wiemy, skąd ZUS to wziął. Rozmawiamy na ten temat.

Czy skarga IPP ma szansę w Komisji Europejskiej? Na pewno Izba może liczyć na wsparcie - jest członkiem Europejskiej Konfederacji Małych i Średnich Przedsiębiorstw z siedzibą w Brukseli.

ANDRZEJ STANKIEWICZ