publikacje IPP

Dania uchyliła drzwi dla pracowników z Polski i innych krajów Europy Wschodniej, które w 2004 roku weszły do UE

DATA OPUBLIKOWANIA: 2006-07-05

Chociaż Duńczycy nie zrezygnowali z okresu przejściowego, zakazującego obywatelom nowych państw UE pracy w ich kraju, wprowadzili przepisy, które de facto otwierają tamtejszy rynek pracy. Nowe prawo, tzw. wschodnie porozumienie, dotyczy koncesjonowanych przez duński rząd pośredników. Zgodnie z nim firmy, które władze uznają za godne zaufania, będą mogły rekrutować obcokrajowców z Europy Wschodniej przy minimum formalności.

Pośrednicy mają zadbać o skierowanie kandydata do właściwego pracodawcy i o odpowiedni kontrakt. Najważniejsze jest to, że koncesjonowane firmy nie muszą już starać się o zezwolenie na pracę i pobyt dla swych klientów. Teraz wystarczy przesłać do Urzędu Imigracyjnego odpowiedni formularz z danymi personalnymi pracownika i miejscem jego zamieszkania w Danii, by ten szybko otrzymał zgodę na pracę.

- Dotychczas musieliśmy wysyłać aż trzy dokumenty: kontrakt, podanie pracownika o pracę oraz nasz wniosek. Teraz procedury są proste i trwają krótko - tłumaczy "Rz" Mirka Lauridsen, odpowiedzialna za rekrutację pracowników z Polski do Danii w wiodącej w tej branży firmie Adecco.

Zdobycie uznania w oczach władz Danii nie jest rzeczą łatwą. Firmy koncesjonowane przez rząd muszą być zrzeszone w związkach zawodowych, które dbają o przestrzeganie umów zbiorowych. W praktyce oznacza to, że pensja pracownika z Polski rekrutowanego przez taką firmę nie może być mniejsza niż pensja najgorzej zarabiającego Duńczyka. Pośrednik powinien też zadbać o szczegółowe uzgodnienie praw i obowiązków między przyszłym pracodawcą a pracownikiem.

W Danii pracuje już wielu Polaków. - Sprowadziliśmy 25 osób. W sierpniu przyjedzie jeszcze około 40 - mówi nam Dennis Egerup z Adecco. Jednym z tych, którzy jako pierwsi skorzystali ze "wschodniego porozumienia", jest elektryk Jerzy Dobosz. - Pracowałem w Polsce 14 lat. Przyjechałem tu i wszystko poszło nadspodziewanie szybko i sprawnie. Formalności trwały trzy tygodnie. Wcześnie byłem na kursie języka duńskiego - mówi "Rz". Dzięki nowym przepisom mógł legalnie znaleźć pracę w Danii. Duńczycy doceniają to, że postępuje zgodnie z ich prawem. - Dają mi odczuć, że mnie szanują - dodaje.

Jak donosi duński dziennik "Jyllands-Posten", "wschodnie porozumienie" wykorzystuje coraz więcej firm zajmujących się rekrutacją. Hans Danielsson, który wcześniej poszukiwał chętnych do pracy w Norwegii, chce wykorzystać okazję i robić to samo w Danii. Jego firma oferująca czasowe zatrudnienie w krajach UE z siedzibą w Jutlandii zarejestrowała już niemal 300 Polaków, którzy na mocy nowego prawa mogą pracować w Danii.

Jerzy Mosoń

Źródło: "Rzeczpospolita" z dnia 05.07.2006